Witam
Podobno matka która żyje w konkubinacie nie może rozliczać się jako osoba samotnie wychowująca dziecko. I teraz tak opiszę sytuację. Matka pracuje ostatnie trzy miesiące na zlecenie. Podatek który zapłaciła do US jest na tyle mały że nie starcza na zwrot ulgi na dziecko i dodatkowo nie może skorzystać z rozliczenia jako samotna matka ani wspólnie z konkubentem, który nie jest ojcem dziecka. Konkubent ma na tyle podatku że wystarczyło by na zwrot. Czy nie ma tu dyskryminacji. Matka nie może się rozliczyć jako samotna bo żyje w konkubinacie i wspólnie, a konkubent nie może odliczyć ulgi bo nie jego dziecko. Czy to ma sens. Może ktoś wyjaśni
ulga na dziecko-konkubinat paradoks
Re: ulga na dziecko-konkubinat paradoks
niech przysposobi dziecko legalnie
Re: ulga na dziecko-konkubinat paradoks
Tak, ale nie w tym rzecz. Czy to nie jest dyskryminacja. Skoro w ramach jakiegoś układu coś zabrania bo niby właśnie nie wychowuje sama bo np. konkubent pomaga w wychowywaniu i łoży na dziecko to dlaczego nie może skorzystać z ulgi. Wydaje się że to państwo oszukuje obywateli w majestacie prawa
Re: ulga na dziecko-konkubinat paradoks
lop30 napisał(a) :
> Tak, ale nie w tym rzecz. Czy to nie jest dyskryminacja. Skoro w ramach
> jakiegoś układu coś zabrania bo niby właśnie nie wychowuje sama bo np.
> konkubent pomaga w wychowywaniu i łoży na dziecko to dlaczego nie może
> skorzystać z ulgi. Wydaje się że to państwo oszukuje obywateli w majestacie
> prawa
Jeśli ci państwo uregulują to pod względem prawnym to sytuacja ta przestanie być "niesprawiedliwą" w Twoim mniemaniu :)
> Tak, ale nie w tym rzecz. Czy to nie jest dyskryminacja. Skoro w ramach
> jakiegoś układu coś zabrania bo niby właśnie nie wychowuje sama bo np.
> konkubent pomaga w wychowywaniu i łoży na dziecko to dlaczego nie może
> skorzystać z ulgi. Wydaje się że to państwo oszukuje obywateli w majestacie
> prawa
Jeśli ci państwo uregulują to pod względem prawnym to sytuacja ta przestanie być "niesprawiedliwą" w Twoim mniemaniu :)